Praca zdalna, czyli mama w domu z przymrużeniem oka

Strona główna >> Bez kategorii >> Praca zdalna, czyli mama w domu z przymrużeniem oka

Kategorie

Kreatywność

Komunikacja w biznesie

Design Thinking

Budowanie zespołu


BĄDŹ NA BIEŻĄCO:




Tagi

Akapit wprowadzenia: Godzina 8:00, jestem gotowa na nowy dzień! Nie takie rzeczy w końcu się robiło. Zaplanujemy gry dla dzieci, jakieś lekcje, może filmy edukacyjne on-line i będziemy mieli w spokoju czas na wyrobienie się z własnymi zadaniami do pracy. Tak mi się przynajmniej wydawało pierwszego dnia…

Godzina 8:00, jestem gotowa:

  • świeżo zaparzona kawa – jest
  • komputer – włączony
  • mail – odpalony
  • „Centrum zarządzania światem” przygotowane na nowy dzień pełen wyzwań…i nagle:
  • Mamooooooo, głodna jestem – i już wiem, to nie będzie zwyczajny dzień w pracy…

Kiedy śniadanie zostaje ogarnięte i czuję, że tak, to już jest ten moment kiedy mogę zacząć podbijać świat…. To mój „cały świat” pokazuje mi, że mogę swoje plany włożyć to między bajki, bo właśnie wtedy pada TO pytanie:

Mamo, a pobawimy się razem? I tu zaczyna się żonglowanie zadaniami i czasem dla córki. Z jednej strony muszę wykonać zaplanowane na dzisiaj zadania a z drugiej nie chce żeby córka poczuła się odrzucona, zostawiona sama sobie. To jest żonglowanie zadaniami na poziomie „master”. 

Zaczynam sobie w głowie powtarzać: 

„Kochana, to jest kolejne wyzwanie, które pomoże ci wyćwiczyć w sobie kreatywność, efektywne zarządzanie oraz cierpliwość. To cię tylko wzmocni i sprawi, że będziesz silniejsza”…

Trochę pomaga, choć bardziej pomógłby pewnie kieliszek wina, ale tego nie wolno, więc zostaje wziąć się w garść i zielona herbata ☺ 

Godzina: 12:00, w lustrze dostrzegam, że chyba pojawiły się pierwsze siwe włosy…

Kiedy już udaje mi się ogarnąć wszędobylski chaos (przynajmniej mniej więcej)  i zająć dziecko zabawą z psem, dzwoni telefon. Poznaje numer, to jeden z ważniejszych klientów. Łapię komórkę, uciekam do pustego pokoju, zamykam drzwi i odbieram. Mniej więcej w połowie prowadzonych negocjacji słychać wielkie „łubuduuuu!!!”. U mnie konsternacja i ze słuchawką przy uchu, biegnę oszacować straty w ludziach i psach. Na szczęście jedyny ranny to biedny skrzydłokwiat, który zdobił parapet… Szczęście w nieszczęściu, że klient słysząc co się dzieje idzie mi na rękę i zgadza się na moje warunki – ha! Pierwsze dzisiaj zwycięstwo ☺ Jednak chwila triumfu nie trwa długo, córka woła mnie do kuchni… Supermama zapomniała o gotującym się w garnku makaronie na obiad. Ok, zdarza się –  na szczęście żyjemy w cudownych czasach, w których istnieje coś takiego jak mrożonki i ku uciesze mojego dziecka, dzisiaj na obiad frytki + paluszki rybne.

Od 13:00 do około 14:00 jest względny spokój – dzięki Ci losie za dziecko, które wolno je 

Wykorzystuje chwilę i wysyłam zaległe maile, kończę raport i planuje sobie kolejny dzień pracy – nie przypuszczałam, że tak wiele rzeczy mogę zrobić w godzinę, widać to kwestia motywacji.  Szefa informuje o udanych negocjacjach – jest dumny… innymi sprawami już nie zawracam mu głowy, niech nadal będzie dumny ☺

W końcu jest, wybija 16:00, zamykam maila, wyłączam komputer, wyciszam telefon służbowy, siadam na kanapie, zamykam oczy…i wtedy słyszę znajomy, melodyjny głosik istoty, którą kocham nad życie:

– Mamooooo, pić mi się chce! – i już wiem, że dzień pracy się wcale nie skończył ☺ 

Tak właśnie wyglądał mój pierwszy dzień pracy zdalnej łączony z opieką nad córką. Było to niezłe wyzwanie, ale i ciekawe doświadczenie, pomogło mi to wypracować kilka patentów na kolejne dni. Oto one:

  1. Zabawa w szkołę – ja przy biurku, córka przy swoim stoliku, pierwsza lekcja plastyka, temat pracy: „Wiosna” i mam jakieś 30 minut spokoju…ale szoook. Bałam się odezwać żeby nie oderwać młodej od pracy. Potem sprawdzenie i ocenienie pracy, krótka przerwa dla niej i dla mnie a następnie język polski i tu też dałam młodej kilka zadań i o dziwo naprawdę się mocno wkręciła w całą zabawę, nawet mówiła do mnie per „Proszę Pani”. Oczywiście cała zabawa nie trwała 8h, tylko około 3h, ale po całej zabawie córka miała już chyba dość mojego towarzystwa i zajęła się po prostu sobą ☺ 
  2. Zabawa w biuro – podobna jak zabawa w szkołę, ale już sama zmiana nazwy zabawy sprawiła, że stała się ona czymś nowym i fajnym. Tu ustawiłyśmy swoje biurka naprzeciwko siebie i każda z nas miała swoje obowiązki, ja te prawdziwe a młoda te, które akurat przyszły mi do głowy. Zysk z tej zabawy jest podwójny, nie dość, że ja mogłam spokojnie popracować to moja córka tuż po studiach będzie mogła sobie wpisać w CV przeszło 20-letnie doświadczenie w pracy biurowej ☺ 
  3. Internet – wbrew pozorom w wirtualnym świecie można znaleźć kilka wartościowych i pomocnych stron, poniżej kilka propozycji ☺
    https://www.matzoo.pl/
    https://www.buliba.pl/
    https://www.domowyprzedszkolak.pl/
    https://ciufcia.pl/
    https://cojanato.pl/wp-content/uploads/2020/03/Gra.pdf 

Trzymam mocno kciuki za wszystkie dzielne mamy i dzielnych tatusiów i pamiętajcie:
„To jest kolejne wyzwanie, które pomoże wyćwiczyć w sobie kreatywność, efektywne zarządzanie oraz cierpliwość. To nas tylko wzmocni i sprawi, że będziemy silniejsi”… 😀 

Komentarze

komentarze

Podobało Ci się?

Podziel się wpisem ze znajomymi!

Komentarze